Z góralskim przytupem – Monika i Łukasz

Z Moniką i Łukaszem poznaliśmy się ponad 2 lata temu, na ślubie Oli Marka, który organizowałyśmy w 2011 roku. Cieszę się, że obserwacja efektów naszej pracy „na żywo” przyczyniła się do decyzji o współpracy. Jesienią ubiegłego roku Monika zadzwoniła z pytaniem o możliwość pomocy przy organizacji ślubu i wesela na Podhalu. Po krótkim czasie spotkaliśmy się, omówiliśmy szczegóły i do roboty!

Z racji odległości (Monika i Łukasz mieszkają na co dzień w Szwajcarii) nasze spotkania nie były bardzo częste. Wymieniliśmy jednak sporo maili i telefonów, dzięki którym powstała spójna wizja. Wesele miało łączyć dwa, z pozoru odmienne, style: wiosenną subtelność i góralski temperament. Monika i Łukasz mieli klarowne wyobrażenia na temat wyglądu ich ślubu i wesela, jednak mimo tego pozwolili, abyśmy zaproponowały im inne rozwiązania i pomysły. Okazało się, że pomysły florystek spodobały im się jeszcze bardziej niż pierwotna wizja. Wymarzony przez Monikę motyw czerwonych korali pozostał, ale w ciekawszej formie: zamiast popularnych sznurów korali oplatających serwetę, dziewczyny zaproponowały nanizanie ich na delikatne patyczki i połączenie z krajką góralską. Do tego ogrom pachnących, wiosennych kwiatów: bzów, peonii, tulipanów, kaliny i konwalii. Dla gości zaplanowaliśmy drobne prezenty – dla pań przygotowaliśmy ręcznie robioną konfiturę śliwkowo-czekoladową, na na męską część gości czekały buteleczki aromatycznej wiśniówki. Motywem graficznym była podhalańska parzenica, która przewijała się od zaproszeń, przez karty menu, plan stołów, aż po etykiety na upominkach dla gości.

wesele rabka zdroj goralski Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

wesele rabka zdroj slub Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

poduszeczka pod obraczki me Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

Organizacja wesela Moniki i Łukasza wiązała się nie tylko z częstymi wyjazdami na Podhale (co zresztą było przyjemnością, bo uwielbiam góry!), ale także z wypracowaniem nowych standardów w miejscu, gdzie miało odbyć się przyjęcie. Lokalizacja restauracji – wręcz idealna, wnętrza i wystrój – po odjęciu kilku elementów okazały się piękne, a ręcznie zdobione drewniane elementy oczarowały mnie od pierwszej wizyty. Właścicielka – Pani Małgosia – cudowna kobieta! I to dzięki jej zapałowi i chęci do współpracy ze mną, udało się tak zmienić pewne przyjęte zasady, aby od poziomu tradycyjnego, przaśnego weselicha przejść na poziom eleganckiego przyjęcia z klasą. Przy tych wszystkich zabiegach udało się jednak nie zagubić tradycyjnych góralskich elementów, dzięki czemu wesele było i z klasą, ukazujące piękno góralskiej tradycji.
A pracy było naprawdę dużo… Najpierw przyszło nam się zmierzyć z przekonaniem rodziców Moniki i Łukasza,  że wesele może odbyć się bez jedzenia na stołach, a bufety naprawdę dobrze się sprawdzają. Potem kwestia serwisu – ta była najbardziej problematyczna… Serwis indywidualny okazał się nowością i niestosowana dotąd zasadą. Po długich dyskusjach i próbach znalezienia idealnej drogi, udało się! Ponadto: szkło do wina, bawełniane (nie papierowe!) serwety, wódka w coolerach – wydawać by się mogło, że to drobne elementy, ale wszystkie wymagały dopracowania, a właściwie wcielenia w życie poprzez zakup lub wypożyczenie.

wiosenne goralskie wesele Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

czerwone korale wesele folk Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

goralskie wesele dekoracje2 Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

folk wesele czerwone korale Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

folk wesele nalewka Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

folk wesele konfitura Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

Finalny efekt był super i muszę przyznać, że sprawna praca obsługi restauracji przerosła moje oczekiwania. Serwis indywidualny, który spędzał sen z powiek moich i Pani Małgosi, był tak szybki i bezproblemowy, że cała kolacja zajęła mniej czasu niż dzieje się to zwykle… Stoły były elegancko nakryte, a szkło dokładnie wypolerowane. Uśmiechnięte kelnerki i przystojni kelnerzy w tradycyjnych strojach robili wrażenie. Tematyczne bufety z lokalnymi specjałami kusiły zapachami. A jedzenie? Przepyszne! Bo przecież wychodzące spod rąk rodowitych góralek!

goralski slodki bufet Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

folkowy slodki bufet krajka Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

folkowe wesele slodki bufet Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

goralskie wesele bufet plac Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

goralskie wesele bufet oscy Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

goralskie wesele sery Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

Na góralskim weselu nie mogło oczywiście zabraknąć góralskiej kapeli, która pojawiała się na scenie w przerwach pomiędzy setami coverbandu i bawiła gości tradycyjnymi przyśpiewkami. Prawdziwą furorę zrobił słodki bufet, na którym zamiast zwykłych plater użyłyśmy pieńków drzew. Słodkości znikały w oka mgnieniu! Ale to wcale nie dziwne – wszystkie desery, ciasta i ciasteczka były doskonałe!

goralskie wesele tort folko Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

goralskie wesele kapela rab Z góralskim przytupem   Monika i Łukasz

Dzięki wielu drobnym i całkiem dużym zabiegom, udało nam się połączyć tradycje podhalańskiego wesela z elegancją i smakiem współczesnego przyjęcia. Było tradycyjne błogosławieństwo, góralskie oczepiny w czepku i kwaśnica po północy. Ale było także eleganckie nakrycie stołów, coverband grający nowoczesne hity w profesjonalnych aranżacjach i tak modny ostatnio candy buffet. Udało się stworzyć mix, który podkreślił to, co najlepsze w tradycji i to, co najbardziej praktyczne w nowoczesnym podejściu do organizacji wesel.

Moniko i Łukaszu, dziękujemy za super współpracę i zaufanie! Być może uda nam się jeszcze kiedyś spotkać na innym weselu… ;)

2 komentarze

  • Folklor 18 lipca 2013 at 23:04

    Piękne! Szukam inspiracji na własne góralskie wesele.

    Reply
  • lord 30 września 2013 at 09:15

    Przyznam szczerze, że prowiant wygląda niesamowicie! Świetnie się na to patrzy, wszystkie detale doskonale dobrane, nawet czcionka na karteczkach współgra z otoczeniem. Dla mnie rewelacja!

    Reply

Leave a Comment


*