Dziś przedstawiamy kolejną z naszych realizacji – wesele Ani i Marcina, które odbyło się w miejscu nietypowym, bo w budynku stanowiącym pozostałość obwarowań Cytadeli Warszawskiej, znanym jako Fort Legionów. Dziś w miejscu tym odbywają się liczne imprezy, a ponieważ Ania i Marcin od początku stawiali na nietypową lokalizację, to miejsce bardzo przypadło im do gustu. Co prawda, przyjęcie miało się początkowo odbyć w innym miejscu w Warszawie, utrzymanym w podobnym stylu, ale ostatecznie przesądziło położenie w parku i dosłownie kilka kroków od kościoła, gdzie miał odbyć się ślub.

Inspiracją dla dekoracji był jeden z reportaży, opublikowanych na najbardziej znanym blogu ślubnym Style Me Pretty. Ania zakochała się w połączeniu dużej ilości bieli z akcentem szafiru i kobaltu. Od tej chwili wszystkie plany wizualnej części imprezy opierały się na tych odcieniach. Żałowaliśmy tylko, że nie mogliśmy wykorzystać dojrzałych owoców czarnego bzu i aronii, ale jesienią na pewno to zrobimy, bo już teraz planujemy inne przyjęcie w podobnej kolorystyce :)

Ania i Marcin trafili do nas przez polecenie (bardzo dziękujemy polecającemu! :)). Od razu ruszyliśmy z przygotowaniami, ale ponieważ mieliśmy dużo czasu, rozłożyliśmy je na przestrzeni kilku miesięcy. Jedno spotkanie z DJ-em – decyzja pozytywna. Wybór fotografa też nie trwał długo – portfolio Magdy bardzo przypadło do gustu Ani i Marcinowi. Próbkę jej umiejętności, mogli ocenić już podczas sesji studyjnej, przy której powstały zdjęcia wykorzystane później do zaproszeń i kart menu. Bazując na pomyśle Marcina, stworzyliśmy zaproszenie przypominające wydruk z kabiny fotograficznej: zabawne miny, różne pozy i gotowe! Zaproszenia były dzięki temu nietypowe, indywidualne i w pełni spersonalizowane.

Ale fotki za zaproszeniach to nie był koniec zabawy z Photo Booth’em. W jednym z pomieszczeń przylegających do głównej sali Fortecy, przygotowaliśmy mini studio fotograficzne dla wszystkich gości. Nasza fotografka zapewniła wysokiej klasy sprzęt fotograficzny i oświetleniowy, do tego dorzuciliśmy mnóstwo zabawnych gadżetów, a całość pozostawiliśmy inwencji twórczej gości. Oj, działo się! Peruki, okulary, wąsy na patyku i kapelusze – wszystkie gadżety przechodziły z rąk do rąk. Efekt tej świetnej zabawy przedstawimy już wkrótce w oddzielnym poście.

Ale wróćmy na chwilę do samej ceremonii, a właściwie tego, co działo się tuż po niej. Nieświadomych niczego Nowożeńców, po wyjściu z kościoła, powitali nie tylko goście z garściami pełnymi płatków róż, ale także prawdziwy ocean baniek mydlanych, które unosiły się dosłownie wszędzie! Była to niespodzianka od Rodziców, a my zajęliśmy się jej organizacją. Właściwie, już niebawem pojawiły się kolejne, niezapowiedziane atrakcje. Podczas kolacji, kuzyni Marcina, wyświetlili samodzielnie zmontowany film z życzeniami dla Nowożeńców. A nie był to zwykły film – życzenia Ani i Marcinowi składali nawet Andrzej Chyra i Rafał Bryndal :).
Kolejna niespodzianka czekała na Parę Młodą już na zewnątrz, o północy. Jako symbol Nowego Życia, wypuścili w niebo dwa lampiony szczęścia. I tu stało się coś niesamowitego – w powietrzu, obydwa lampiony połączyły się i dalej unosiły się w górę już razem. Niezwykle symboliczne i być może dal niektórych zanadto ckliwe, ale wydarzyło się naprawdę.

Dla naszego zespołu wesele Ani i Marcina było niejako sprawdzianem. Paulina zadebiutowała tego dnia jako koordynatorka i muszę przyznać, że spisała się na medal! Jednocześnie, jako zapalona i utalentowana fotografka, zrobiła świetny reportaż fotograficzny, którego efekty możecie obejrzeć powyżej :) Szkoda, że nie możemy podzielić się wszystkimi fotkami, ale obawiam się, że byłby to najdłuższy na świecie post bloggerski ;)
Dziękujemy całej ekipie technicznej za efektywną współpracę, a Ani i Marcinowi za zaufanie i 10 wspaniałych miesięcy! Życzymy Wam tego wszystkiego, o czym już mówiliśmy lub pisaliśmy oraz wspaniałego oczekiwania na tę niesamowitą chwilę!














Piękne wesele!!!
Ciekawi mnie na ile osob zostalo zorganizowane? I jaki byl przyblizony koszt? :)
Jaki byl pierwszy pomysl mlodych na miejsce?
Cieszę się, że się podoba! :)
Przyjęcie było na 160 osób, koszt to ok. 220 PLN za menu od osoby.
Kiedy się pierwszy raz spotkaliśmy, Ania i Marcin chcieli, aby ich wesele było w ciekawym miejscu i właściwie od ręki zaproponowałam inne, w takim stylu, także w Warszawie. Finalnie stanęło jednak na Fortecy.
[...] o stworzenie projektu tylko dla Was. My, właśnie takie rozwiązanie, zastosowaliśmy przed ślubem Ani i Marcina. Najpierw Ania i Marcin świetnie bawili się na sesji narzeczeńskiej, a potem zdjęcia z niej [...]
Dodaj komentarz