Kilka dni temu nasza znajoma florystka Dorota – właścicielka pracowni florystycznej Patykwia, pokazała światu swoja ostatnią realizację. Beżowo-brązowy ślub i wesele, dopieszczone w szczegółach. Od razu spodobała mi się ta kolorystyka. Pierwsze skojarzenia? Czekolada, mleko, karmel i cappuccino. Dziewczyny z Patykwii za każdym razem tworzą niezwykłe rzeczy i piękne dekoracje – tym razem było w nich coś, co sprawiło, że mogę śmiało powiedzieć – zakochałam się w tym ślubie…

Koncepcja dekoracji powstała w 3 tygodnie, a Para Młoda zgłosiła się do Doroty w środku sezonu, co tym bardziej skurczyło czas możliwy do przeznaczenia na dopracowanie pomysłów. Ale czy widać to po efektach? Absolutnie nie! Każdy szczegół dopracowany, każdy element dopieszczony, każde rozwiązanie przemyślane. I to lubimy! Dbałość o detale!
Panna Młoda miała 4 druhny – 4 siostry, które włożyły krótkie karmelowe sukienki i urocze sweterki. Taki sam sweterek miała na sobie sama Panna Młoda – brawo! I niech mi ktoś jeszcze raz powie, że do sukni ślubnej pasuje tylko szal lub etola! Kiedyś już pokazywałyśmy Wam cudną niebieską suknię ślubną w duecie ze sweterkiem właśnie… Ale to, co spodobało się nam najbardziej (w końcu jesteśmy kobietami), to buty Melissa Vivienne Westwood, kultowy model znany na całym świecie. W tym przypadku oczywiście były one kremowe z czekoladowymi serduszkami.

Na przyjęciu królowały urocze buteleczki i małe słoiczki z kwiatami, a dopełnienie stanowiły koronki i perły. Dziewczyny pokazały, że wcale nie trzeba oceanu kwiatów, aby dekoracja stołu była piękna i robiła wrażenie. Obowiązkowo pojawiły się świece, a dodatkiem do każdej winietki była laska cynamonu owiązana czekoladową wstążką. Chyba nie tylko my mamy bzika na punkcie dbania o szczegóły ;)


A teraz wisienka na torcie – coś dla łasuchów! Dziewczyny z Patykwii stworzyły cudny Candy Buffet, który czaruje nie tylko łakociami, ale i pięknymi detalami – paterami, ozdobnymi słoikami. Wszystkie słodycze zostały na nim ułożone tak, aby wspólnie z innymi tworzyć jedność. Dziewczyny wyeksponowały każdy element. Państwo Młodzi sami zadbali o słodycze – rodzinna cukiernia wykonała dla nich dokładnie takie łakocie, jak doradziły dekoratorki – efekt oceńcie sami:

Dziękujemy dziewczynom z Patykwii za morze informacji na temat realizacji – jeszcze raz gratulujemy! Dobra robota!
Parze Młodej gratulujemy pięknego ślubu i życzymy wszystkiego najlepszego na wspólnej drodze życia!
A Marcie Piskorek dziękujemy za piękne zdjęcia i czujne oko wrażliwe na piękno!














te buty to nie jest zadna melissa , tylko lady dragon!
Owszem – Lady Dragon to nazwa modelu, stworzonego przez Vivienne Westwood dla kolekcji Melissa. A więc to jednak Melissa – jakby na to nie patrzeć ;)
melissa to sa po prostu gumowe buty, ktore ma nie tylko vivienne westwood. rownie dobrze mozna napisac kultowe adidasy i pokazac nike michael jordan. w sumie adidasy, ale kultowe bo nike MJ!
Być może, ale te wykrzykniki wcale nie są potrzebne. Po co tak się denerwować? :) Wydaje mi się, że porównanie do zakorzenionego już określenia „adidasy” jest lekką przesadą, ale to kwestia punktu widzenia. Nie jestem przekonana do twierdzenia, że Melissa to po prostu gumowe buty. Czy gumowe buty za 10 zł, kupione u „chińczyka” tez określimy mianem Melissa? Niech jednak będzie, że nie są to buty Melissa – dziewczyny i tak wiedzą, o jakie buty chodzi :)
Buty to oczywiście Melisski Lady Dragon :-) Jedna z nielicznych stron oferująca oryginalne egzemplarze to Hervia.com! http://www.hervia.com/vivienne-westwood-ladieswear-c1/vivienne-westwood-melissa-shoes-c125/vivienne-westwood-melissa-lady-dragon-heart-pearl-p6911
Melissa to brazylijska marka, która współpracuje z Vivienne od jakiegoś czasu i powstało kilka modeli m.in. Lady Dragon. Więc to nie byle jakie gumowe buty :) swoją drogą wygodne one są?
Osobiście, kilka razy przymierzałam się do ich kupna, ale do tej pory bez efektu ;)
Jednak słyszałam od kilku dziewczyn, że są naprawdę wygodne (choć może nie wyglądają). Jedna z naszych byłych Klientek kupiła model Lady Dragon Heart, druga Lady Dragon Cherries. Kremowe z czerwonymi wisienkami wyglądały bosko – niestety nie na ślubie, bo kolorystyka była wtedy nieco inna. Od obydwu usłyszałam, że są wygodne i fajnie się je nosi.
Buty są cudne! Ja właśnie stałam się posiadaczką niebieskich z koralowymi serduszkami. Mega wygodne i obcas chociaż ma prawie 10 cm wcale nie jest odczuwalny. A buty ślicznie pachną :))))
Dodaj komentarz